... czyli o emigracji w okolice Genewy.

piątek, 29 maja 2015

Napiwki we Francji, napiwki w Szwajcarii

Napiwki to temat zawsze na czasie, a już szczególnie w sezonie wakacyjnym. W Polsce jest w miarę oczywiste, że zostawiamy kelnerom te minimum 10%, bo wszyscy wiemy ile przeważnie zarabiają... A jak jest w innych krajach? Różnie. Napiwki we Francji. We Francji sprawa jest teoretycznie bardzo prosta. Napiwek w wysokości 15% jest po prostu wliczony w cenę rachunku (na którym znajdziemy informację service compris), od kilku lat wymaga tego prawo. Nie ma więc obowiązku płacenia dodatkowo i tradycyjne napiwki są przez to coraz mniej popularne i nikt nie pomyśli, że jesteśmy skąpiradłami...

sobota, 23 maja 2015

Długie majowe weekendy we Francji

Każdy lubi długie weekendy, nawet gdy chętnie chodzi do pracy (zakładając, że akurat nie pracuje, bo przecież nie wszyscy mają wtedy wolne). Każdego roku nie mogłam się doczekać początku maja i nie chodziło tylko o wolne (tym bardziej, że w nie tak odległych latach łączyło się z widmem sesji), ale o to, że wreszcie było czuć wiosnę. Francuzi i Szwajcarzy też lubią długie weekendy -- tak bardzo, że w tym roku w maju prawie każdy jest lub może być "przedłużony". Właśnie zaczyna się ostatni, więc to dobry moment na napisanie o nich. Pierwszy długi weekend w tym roku zaczął się, tak jak u nas, 1 maja. Święto Pracy jest dniem wolnym...

sobota, 9 maja 2015

Krótka historia rösti

Rösti, jedno ze szwajcarskich dań narodowych, jest najzwyklejszym swojskim plackiem ziemniaczanym. Jestem pod wrażeniem tego, że Szwajcarom udało się wypromować go nie tylko w swoim kraju jako ciekawostkę kulinarną. Rösti ma też pewne symboliczne znaczenie, ale o tym za chwilę. Pochodzi z Berna i początkowo wśród tamtejszych rolników był popularnym składnikiem sycącego śniadania. Teraz stanowi raczej dodatek do obiadu lub kolacji, albo jest po prostu daniem głównym.  Do przygotowania najzwyklejszego (i najpopularniejszego) rösti potrzebujemy ziemniaków startych na tarce o...

niedziela, 3 maja 2015

Muzea w Genewie (część pierwsza)

Odkąd zaczęła się wiosna pogoda w weekendy przypomina raczej późną jesień. W weekendy. W środku tygodnia słońce grzeje prosto w okna, a sobotni poranek zaczyna się od ulewy. Nie napiszę, że pogoda jest złośliwa, bo nie brzmi to rozsądnie... z drugiej strony jak inaczej można coś takiego nazwać? ;)  W związku z tym weekend majowy mogłam przesiedzieć pod kocem i wczuć się w klimat, oglądając Mojego sąsiada Totoro (co zrobiłam) lub wybrać najlepsze zajęcie, jakie istnieje, gdy jest się w nowym mieście a pogoda jest paskudna, czyli odwiedzić IKEA muzea (co również zrobiłam). No dobrze, IKEA była też. W genewskiej można kupić kociołek...
Obsługiwane przez usługę Blogger.