Jedną z najpopularniejszych potraw jest raclette . To zarówno nazwa dania , jak i szwajcarskiego sera, z którego jest przygotowane . Racler to po francusku zdrapywać i dokładnie oddaje to istotę potrawy -- roztopiony ser zdrapuje się z gorącego podłoża na chleb lub ziemniaki.
Historia racletta podobno sięga średniowiecza. Alpejscy górale potrzebowali ciepłych i sycących posiłków ze składników, które można było względnie łatwo przechowywać i transportować. W góry zabierali więc ser i ziemniaki. Kiedy ziemniaki piekły się w ognisku, ser był rozkładany na gorących kamieniach, na których grzał się i topił.
Raclette współczesny nie różni się bardzo od swojego dawnego odpowiednika, z tą różnicą, że ser roztapia się nie na kamieniach, ale na specjalnych teflonowych patelniach. Nie trzeba też kupować całego bloku, w sklepach dostępne są porcjowane plastry (choć w całości oczywiście też). Jest to bardzo popularna i chętnie jedzona potrawa w Szwajcarii i we Francji (przynajmniej w przygranicznej części), zarówno w domu, jak i w restauracjach. W każdym większym sklepie półki uginają się od sera raclette (do wyboru klasyczny z krowiego mleka, z koziego mleka, wędzony, przyprawiony), są specjalne rodzaje szynki, a nawet ziemniaków.
Do przygotowania klasycznego racletta potrzebny będzie:
ziemniaki ugotowane w mundurkach,
marynowane ogórki, cebulki i inne warzywa (świetnie sprawdzają się polskie kiszone ogórki),
Swój kupiłam w Polsce w sklepie internetowym z AGD, duży wybór jest też na allegro. Pewnie można sobie poradzić bez niego, topiąc ser na zwykłej patelni lub w piekarniku, ale odpada wtedy połowa zabawy, szczególnie, gdy jemy w towarzystwie i każdy ma swoja patelenkę, na której sam komponuje własną porcję.
Gdy mamy składniki, reszta jest dziecinnie prosta. Rozgniatamy ziemniaki, posypujemy pieprzem, kładziemy na nie plaster szynki i roztopiony ser. Pozostałe składniki, jak ogórki czy sałata, są dodatkami. To wszystko . A potem jeszcze jedna porcja . I jeszcze jedna. Aż skończy się ser. Jeśli się jakimś cudem nie skończy (nie zdarzyło mi się to), można go zamrozić i zjeść później.
Takie urządzenie przypominające zwykły elektryczny grill jest bardziej popularne we Francji. Szwajcarzy chętniej używają sprzętu składającego się z żarzącej się płyty, pod którą umieszczają pół lub ćwierć bloku sera i czekają aż się stopi. Jest to na pewno sposób bardziej przypominający tradycyjny, ale wolę wersję z patelniami: jest szybsza i nie trzeba kupować tak dużego kawałka sera.
Ser raclette nie leży niestety w każdym polskim sklepie, ale zawsze jest w Almie i Auchan (więc być może tez w innych francuskich sieciach). Myślę, że można użyć też każdego łatwo topiącego się sera: camemberta, reblochona, gruyère, goudę, a nawet mozarellę.
W książce z przepisami na raclette i fondue znalazłam dość ekstrawaganckie składniki, jak tuńczyk, bakłażan, pieczarki, a nawet owoce i czekolada do racletta na słodko. Za każdym razem obiecuję sobie, że poeksperymentuję, ale ostatecznie zawsze kończę na wersji klasycznej, chyba boję się zepsuć coś, co jest doskonałe w swojej prostocie ;)
Jest jednak jedna wariacja na temat racletta, którą muszę spróbować. W genewskim Domino's Pizza można zjeść pizzę z raclettem właśnie. Pozostałe składniki to sos pomidorowy, mozarella , boczek i zioła prowansalskie . Fajnie jest w ojczyźnie serów.