... czyli o emigracji w okolice Genewy.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 maja 2016

Portes du Soleil poza sezonem, czyli cztery pory roku w maju

Portes du Soleil, czyli słoneczne wrota, to trzynaście ośrodków narciarskich na pograniczu francusko-szwajcarskim, z których najwyższy znajduje się na wysokości 2400 m. Razem stanowią jeden z największych ośrodków sportów zimowych na świecie. W lecie też nie brakuje tam atrakcji, szczególnie jeśli lubi się górskie wędrówki lub nieco bardziej wyczynową jazdę na rowerze.

A na wiosnę? Nie ma za bardzo co robić, a ośrodki przypominają miasta duchów. Co wcale nie znaczy, że nie warto się tam wybrać! Chociażby dla fantastycznych widoków, ciekawej architektury i chodzenia w śniegu po kolana w połowie maja.

Tak było w Avoriaz, chyba najciekawszej miejscowości należącej do Portes du Soleil. Już sama jazda tam jest emocjonująca, bo trzeba jechać serpentynami na wysokość 2000 m. Droga jest jednak porządna i dobrze utrzymana, więc nie ma się czego bać, choć w zimie mogą przydać się łańcuchy. Avoriaz to spory i nowoczesny ośrodek z robiącą wrażenie architekturą, zwany czasami zimowym Saint Tropez. Większość budynków została zaprojektowana w latach sześciesiątych przez młodych architektów, którym udało się idealnie wpasować wysokie, kilkunastopiętrowe drewniane budynki w krajobraz. Dzięki temu, że ośrodek powstał praktycznie od zera, jego twórcom udało się zachować niespotykaną chyba nigdzie indziej spójność. Szczerze mówiąc na miejscu byłam bardziej zainteresowana budynkami niż krajobrazami, ale nie wydaje mi się, żeby to było do końca typowe ;)

Avoriaz, widok z drogi
Avoriaz widziane z drogi

Avoriaz
A takie widoki można podziwiać na miejscu.
hotele w Avoriaz
Jeden z wielu hoteli i dużo śniegu


Jadąc do Avoriaz od francuskiej strony Jeziora Genewskiego i odbijając w okolicach Thonon-les-Bains, przejeżdżamy przez Morzine, największą miejscowość Portes du Soleil. Nie jest jednak tak ciekawa jak Avoriaz, choć domyślam się, że w sezonie wygląda to inaczej.

Morzine
Widok na Morzine


Kolejnym ośrodkiem w Portes du Soleil jest Monriond, położone nad jeziorem o takiej samej nazwie. Całe można przejść dookoła w mniej niż godzinę i podziwiać widoki z każdej strony. Z jakiegoś powodu jezioro jest idealnym środowiskiem dla żab, bo jest ich tam całe mnóstwo, dosłownie wszędzie. Czy to efekt czystej wody, braku drapieżników, a może czegoś jeszcze? W każdym razie w okolicznej restauracji podawane są świeże (co było podkreślone w menu) żabie udka. Ciekawe czy pozyskiwane na miejscu.

Jezioro Montriond
Jezioro Montriond

Jezioro Montriond
Jezioro Montriond


Wracając do Genewy, szkoda nie zahaczyć o Thonon-les-bains, urocze uzdrowisko, znowu nad jeziorem, ale tym razem nieco większym, bo Genewskim. Tego z pewnością nie da się obejść w godzinę :) Ale wylegiwanie się na plaży po zaraz po zjechaniu z ośnieżonego Avoriaz było całkiem ciekawym przeżyciem.

Thonon-les-Bains nad Jeziorem Genewskim
Thonon-les-Bains nad Jeziorem Genewskim


Avoriaz, Morzine i Montriond znajdują się we Francuskiej części Portes du Soleil, podobnie jak Châtel, La Chapelle-d'Abondance, Saint-Jean-d'Aulps, Les Gets i Abondance. Do Szwajcarii należą z kolei Morgins, Les Crosets, Champery, Val d'Illiez i Torgon.

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Anglicyzmy w języku francuskim

Jest taki znany chyba wszystkim stereotyp, że Francuzi nie lubią angielskiego, nie uczą się go i nie chcą się w nim porozumiewać. Cóż, znam kilku Francuzów, którzy mówią po angielsku tak, że mucha nie siada, z drugiej strony nieco traumatycznie wspominam podróże do Francji sprzed 10 lat, kiedy z dogadaniem się po angielsku w najprostszych sprawach miałam bardzo poważne problemy. Na usprawiedliwienie Francuzów dodam, że we Włoszech nie było wcale lepiej... I ponoć dużo się zmieniło. W Genewie raczej wszyscy mówią po angielsku, ale staram się używać tylko francuskiego.

Genewa, zabawny mural
Murale w Genewie miewają czytelne dla większości opisy po angielsku

Inny, choć pokrewny stereotyp mówi też, że Francuzi angielskiego nie znoszą tak bardzo, że bronią się rękami i nogami przed anglicyzmami i ich ekspansją do swojego języka. Bo skoro nawet komputer nazwali l'ordinateur... Ale nie do końca tak jest, młodzież zdaje się nie mieć z wplataniem angielskich słów większych problemów i nawet Académie française (odpowiednik naszej Rady Języka Polskiego) nie jest w stanie tej ekspansji zatrzymać.

Zmiany widać i słychać szczególnie w pracy. Na korytarzach międzynarodowych korporacji, nieważne czy w Paryżu, Genewie, czy Krakowie, słychać o meetingach, brainstormingu, bullet pointach, workshopach, deadlinie, lunchach i brunchach, debriefingach, interview i fuckupach. Dla niezaznajomionych z tzw. korpomową chodzi o odpowiednio: spotkanie, burzę mózgów, listę w punktach, praktyczne szkolenia, ostateczny termin zrobienia czegoś, wczesny obiad i późne solidne śniadanie (słowo powstałe z połączenia breakfast i lunch), rodzaj sprawozdania, rozmowę kwalifikacyjną oraz fakt, że... wszystko poszło nie tak. Delikatnie mówiąc.

Ale już ASAP, czyli skrót od as soon as possible (tak szybko jak to możliwe) jest co prawda znany, ale zastępowany przez francuskie DQP (dès que possible), co zresztą zasugerowała wspomniana wcześniej (ustanowiona jeszcze w XVII wieku przez kardynała Richelieu) Académie française. Deadline można (i powinno się) zastąpić francuskim délai, ale już nie dziwię się tak bardzo, że liste de choses à faire (lista rzeczy do zrobienia) jest wypierana przez krótkie to-do-list.

A młodzież? Tweetuje (tweeter), pyta wujka Google'a (googler), pisze, że coś jest śmieszne (lol), od czasu do czasu jeszcze płaci gotówką (payer cash), robiąc zdjęcia używa zooma (zoomer) i strzela sobie selfie za pomocą selfie-sticka. Nie tylko młodzież zresztą...

Inne modne angielskiego słowa to le mug (kubek), low-cost (tani), le challenge (wyzwanie), le magazine people (magazyn o celebrytach), un hot-dog i un hamburger (wiadomo), l'hobby (też wiadomo), le jean (dżinsy), le tramway (tramwaj), a także un hold-up (napad z broną w ręku) i un kidnapping (porwanie). I wiele wiele innych...

Są też zapożyczenia, że tak brzydko powiemlevel hard. Bo istnieje też taki twór jak Frenglish lub Franglais, czyli połączenie obu języków, zwykle sposodowane marną znajomością jednego z nich (bądź obu) lub wieloletnim przebywaniem za granicą. Nie czuję się na siłach, żeby we Frenglishu stworzyć coś sama, więc zacytuję Urban Dictionary:

I really besoin de faire my taxes tonight. Cause they're due like, maintenant. So I'll do that ce soir.

Przyznać się, kto jeszcze nie złożył deklaracji podatkowej?



Oczywiście nie każde słowo, które brzmi podobnie w obu językach, jest anglicyzmem. Raczej odwrotnie - to w angielskim jest mnóstwo słów francuskiego pochodzenia, które przeniknęły na Wyspy w czasach, kiedy to po francusku mówiła cała Europa. Jeśli jednak chodzi o słowa związane z nowoczesnymi technologiami, tzw. korpomową, czy językiem młodzieży, to nie ma wątpliwości w którą stronę nastąpiła ekspansja. Co ciekawe, są to w większości te same słowa, które w (niemal) niezmienionej formie przeniknęły też stosunkowo niedawno do polszczyzny. Można tego nie akceptować, można wyśmiewać, a można uznać, że język to twór żywy i elastyczny, więc niech się zmienia, bo zmian nie da się zatrzymać. I dotyczy to nawet francuskiego.




Wpis powstał w ramach akcji W 80 blogów dookoła świata. Raz w miesiącu, zawsze dwudziestego piątego, grupa blogerów kulturowo-językowych pisze artykuły na wybrany temat, każdy z perspektywy swojego kraju. Tematem przewodnim kwietniowej edycji są stereotypy narodowe. To temat stary jak świat, stereotypów o Francuzach i Szwajcarach znam pewnie tyle, co każdy, ale przedstawicieli obu narodowości znam zbyt krótko i zbyt słabo, żeby móc je obiektywnie skonfrontować. Wybrałam więc bezpieczny temat językowy, a po bardziej soczyste stereotypy o różnych nacjach zapraszam do innych blogerów, biorących udział w akcji.


Austria
Viennese breakfast - 5 faktów i mitów o Austrii

Chiny
Biały Mały Tajfun - 5 mitów o Chinach

Finlandia
Finolubna - 5 stereotypów o Finach
Suomika - 5 mitów i faktów o języku fińskim

Francja
Madou en France - 5 stereotypów o Francuzach, czyli co zaskoczyło mnie we Francji cz.2
Zabierz swego lwa - Ci tchórzliwi Francuzi, którzy podbili Anglię

Gruzja
Gruzja okiem nieobiektywnym -  Najbardziej mylące stereotypy o Gruzji

Japonia
Japonia-info.pl - Mity na temat języka japońskiego

Kirgistan
O języku kirgiskim po polsku - Językowe stereotypy o Kirgizach
Enesaj.pl - Pięć stereotypów o Kirgistanie i Kirgizach

Niemcy
Niemiecka Sofa - 5 niemieckich mitów i legend

Norwegia
Pat i Norway - 5 obiegowych stereotypów o Norwegii i Norwegach

Tanzania/Kenia
Suahili online - 5 mitów o Kenii i Tanzanii (i o Afryce w ogóle)

Wielka Brytania 
Angielska Herbata - Fakty i mity o Brytyjczykach i Wielkiej Brytanii
Angielski c2 - Język prawdę Ci powie
English tea time - Angielski oczami ucznia
Język angielski dla każdego - 5 stereotypów o Anglikach

Włochy
Wloskielove - Obalam 5 stereotypów o Włochach  
Obserwatore - A może by tak zamieszkać w słonecznej Italii? Mity o Włoszech.



Chcesz dołączyć do grupy? Napisz na blogi.jezykowe1@gmail.com.




poniedziałek, 29 lutego 2016

Karnawał w Annecy

Maski i kolorowe, bogate, staroświeckie stroje w XXI wieku na ulicach miasta? Do niedawna kojarzyło mi się to tylko z karnawałem w Wenecji, który od zawsze chciałam zobaczyć. Tymczasem takie wydarzenia są od lat organizowane w innych miastach Włoch, Francji, Szwajcarii, Niemiec i pewnie też w innych krajach, nie zapominając o Brazylii.

karnawał w Annecy
Carnavaliers chętnie pozowali do zdjęć sami...


Karnawał w weneckim stylu ma całkiem długą tradycję w Annecy, moim ulubionym mieście w okolicy, o którym pisałam już kiedyś i które nie bez powodu nazywane jest alpejską Wenecją. W tym roku, w poprzedni weekend, odbywał się on już po raz dwudziesty i przyciągnął prawdziwe tłumy. Na pewno pomogła w tym też piękna pogoda i temperatura dochodząca do 18 stopni. Tłum paraliżował skrzyżowania i uniemożliwiał normalne poruszanie się po wąskich uliczkach starego miasta, a każdą postać w przebraniu otaczał wianuszek kilkunastu fotografów. Bardzo trudno było o wolny stolik w restauracjach, mimo że jest ich w Annecy całe mnóstwo i ze względu na niezwykłe jak na tę porę roku ciepło dużo ludzi jadło na zewnątrz. Skoro szerzej nieznany karnawał w Annecy przyciągnął tak wielu ludzi aż trudno mi sobie wyobrazić co się musi dziać w Wenecji!

... i w towarzystwie.



A o co w tym wszystkim chodzi?

W zimowy weekend po mieście przechadzają się carnavaliers - zamaskowani ludzie przebrani w piekne i bogate stroje, ręcznie przygotowywane przez nawet kilka miesięcy. Liczy się pomysł (zdarzają się stroje wzorowane na postaciach historycznych) i wykonanie. Karnawał, który poprzedza Wielki Post, niemal od zawsze w Europie kojarzył się z dobrą zabawą i pozwalaniem sobie na więcej niż zwykle. Ułatwiała to anonimowość, którą zapewniały maski, zapewne stąd ta tradycja. Co ciekawe, to tradycja raczej katolicka, bo choć karnawały są organizowane we wszystkich większych szwajcarskich miastach to nie ma żadnego w protestanckiej Genewie.


karnawał w Annecy
Wszyscy chętnie pozowali i chwalili się strojami

karnawał w Annecy
Większość kostiumów była wzorowana na strojach historycznych.

karnawał w Annecy
A niektórzy uczestnicy sami stylizowali się na postacie historyczne - tu widzimy Katarzynę Medycejską


Z chęcią zobaczyłabym jeszcze karnawały w innych miastach, w tym oczywiście ten w Wenecji. Atmosfera naprawdę robi wrażenie. Niby nic takiego, poprzebierani ludzie przechadzają się ulicami miasta... ale trochę im się zazdrości.


A jeśli ciekawi Was jak to wygląda w innych krajach, to zapraszam na inne blogi, których autorzy pisali o karnawale u siebie:

Madou - Strasbourg
Ciekawa Aosta - Alpy
Włoskie Love - Wenecja
Primo Cappuccino - Wenecja
Studia Parla Ama - Włochy
Językowy Precel - Berlin
Językowy Precel - Cottbus


Przy okazji tej lektury widać, że karnawały niemieckie i starsbourski są zupełnie inne niż ten w Annecy, który jest bardzo inspirowany włoskimi. Nie jest to jednak wcale dziwne, bo znajdująca się na pograniczu włosko-francuskim Sabaudia została przyłączona do Francji dopiero w XIX wieku. Ale to temat na osobny wpis.


poniedziałek, 15 lutego 2016

Przepis na tartiflette i tartichèvre

Tartiflette to od dawna jedno z moich ulubionych dań. Jest łatwe i szybkie do zrobienia, pyszne i sycące, a potrzebne składniki zazwyczaj są w lodówce (z wyjątkiem sera reblochon, ale można go zastąpić innym).

Przepisów na tartiflette jest dużo i choć składniki są w każdym niemal takie same, to sposób przyrządzenia różni się w zależności od regionu. Dla mnie bazowym przepisem jest tartiflette po sabaudzku (tartiflette savoyarde), ale i tak robię go trochę po swojemu - moja wersja jest nieco lżejsza i mniej kaloryczna, ale wcale nie gorsza od oryginalnej.

Tartichèvre, tartiflette w Annecy
Tartichèvre, czyli tartiflette z kozim serem


Składniki dla 3 głodnych lub 2 bardzo głodnych osób:
  • ziemniaki (tyle, ile się zmieści w naczyniu żaroodpornym),
  • ser reblochon (mimo wielkiej miłości do sera uważam, że 1 to za dużo, bo jest bardzo tłusty, wystarczy pół),
  • 200 gramów boczku (którego nie lubię, więc zastępuję dobrą suchą szynką),
  • 100 ml śmietany (12% całkowicie daje radę, wcale nie trzeba tłustej),
  • 2 małe cebule (biała i czerwona) i 1 ząbek czosnku,
  • 100 ml białego wina, koniecznie wytrawnego,
  • 2 łyżki masła,
  • sól, pieprz, opcjonalnie gałka muszkatołowa.


Sposób przygotowania:

  1. Ziemniaki obieramy, kroimy na plastry i w osolonej wodzie gotujemy do miękkości.
  2. Cebule siekamy i smażymy na maśle aż się zarumieni. Na patelnię dodajemy pokrojony boczek lub szynkę i podlewamy winem. Dusimy ok. 5 minut
  3. Nagrzewamy piekarnik do ok. 180-200 stopni.
  4. Do naczynia żaroodpornego kładziemy warstwę posypanych pieprzem i ewentualnie gałką muszkatołową ziemniaków, na nią połowę zawartości patelni (boczek/szynka, cebula), kilka łyżek śmietany i 2 plastry sera reblochon. Następnie to samo powtarzamy z nową wastwą tak, żeby ser był na samej górze. Można jeszcze podlać odrobiną wina.
  5. Pieczemy do pół godziny, aż ser się roztopi i przyrumieni.

Przygotowany w ten sposób tartiflette nie będzie się różnić od podanego w typowych sabaudzkich restauracjach, np. w Annecy. Trudno cokolwiek zepsuć, trzeba tylko trzymać się proporcji i ilości składników, wrzucanie ich na oko sprawi, że wyjdzie prawie idealne, a jak powszechnie wiadomo, prawie robi wielką różnicę. Niedawno wyszło mi idealnie, a poprzednim razem dodałam trochę za dużo śmietany i jednak było tylko prawie, choć nikt nie narzekał.


A dlaczego akurat reblochon?

reblochon de savoie


Bo to pyszny ser z krowiego mleka o kremowej konsystencji, który niemal od razu po wyjęciu z opakowania zaczyna się topić. Jest chronionym sabaudzkim produktem regionalnym i ma bardzo ciekawą historię. Otóż niechęć do płacenia podatków jest tak stara jak ludzkość, nie dziwne więc, że XIII-wieczni francuscy rolnicy starali się płacić poborcom jak najmniej. Właściciele ziem nakładali na nich podatek w zależności od ilości mleka, jaką udało im się uzyskać, więc rolnicy przed ich przyjazdem doili krowy tylko do połowy, dzięki czemu płacili mniej. Z drugiej partii mleka, które było bardziej tłuste, robili ser. Reblocher znaczy doić ponownie, stąd jego nazwa. Bardzo trudno go dostać w Polsce, bywa w Almie, ale nie zawsze. Można go zastąpić innym łatwo topiącym się serem: camembertem, raclette lub brie. Albo kozim, a wtedy tartiflette zamieni się w tartichèvre. Najlepiej smakuje z białym winem i sałatą.

niedziela, 22 listopada 2015

Annecy – alpejska Wenecja

Pierwszy raz pojechałam do Annecy w 2012 roku i coś mi mówiło, że wrócę. Wracałam wiele razy i za każdym razem po powrocie zbierałam się na napisanie artykułu o tym mieście, ale długo mi się to nie udawało. Po pierwsze dlatego, że zawsze miałam wrażenie, że mam za mało zdjęć i następnym razem muszę zrobić więcej. Po drugie z podobnego powodu nie piszę zbyt często o Genewie  to, co jest bliskie i często odwiedzane nie wydaje się być aż tak interesujące, żeby o tym pisać, choć to błąd.

Typowa konwersacja w moim francuskim domu w sobotę rano wygląda tak:

 Gdzie jedziemy w ten weekend?
 Nie mam pomysłu. To do Annecy?

Bo tam zawsze jest fajnie. Może nie jest to jakieś fascynujące i tętniące życiem miejsce, ale ma w sobie coś takiego, że czuję się tam dobrze. To niewielkie (ok. 50 tys. mieszkańców) miasto jest stolicą departamentu Górna Sabaudia, w południowo-wschodniej Francji i leży nad jeziorem, które również nazywa się Annecy. W swojej długiej historii miasto często było w jakims sensie związane z Genewą, w X wieku znajdował się tam dwór książąt genewskich. Teraz ze Szwajcarii można się tam dostać albo bardzo szybko autostradą (płatną i dość drogą), albo wolniej (ok. godziny jazdy z Genewy), ale przejeżdżając przez bardzo malownicze miejsca z górskimi krajobrazami, więc polecam tę drugą drogę.

Centrum Annecy
Centrum Annecy

Centrum Annecy znajduje się bardzo blisko jeziora, do tego całe miasto poprzecinane jest kanałami, przez co nazywane jest alpejską Wenecją. Jego historia sięga starożytności, zamek pamięta XII wiek, a wiele domów powstało w XVI wieku, kiedy to Annecy było ważnym ośrodkiem kontrreformacji, w opozycji do protestanckiej Genewy, przez co było określane również alpejskim Rzymem.

Na zwiedzenie Annecy całkowicie wystarczy jeden dzień. Typowa trasa turystyczna zaczyna się nad jeziorem, gdzie najpierw promenadą, a potem pięknym starym parkiem można iść w stronę centrum.

Jezioro Annecy
Jezioro Annecy

Jezioro Annecy
Jezioro Annecy

Zdecydowanie warto wsiąść na statek wycieczkowy i przepłynąć się po jeziorze. Zostanie wam wystarczająco czasu, żeby zwiedzić centrum, które nie jest zbyt duże.


Zamek Annecy, Château Annecy
Zamek Annecy góruje nad miastem

Annecy, stare miasto
Najstarsze kamienice w centrum, typowa uliczka

Zwarta zabudowa i tłumy turystów (szczególnie w lecie) utrudniają robienie zdjęć. Najlepiej chyba spacerować tymi uliczkami jakby bez celu, bo na każdym kroku jest coś ciekawego. W młodości przechadzał się tamtędy Jan Jakub Rousseau. Szczególnie pięknie Annecy wygląda w lecie, gdy w oknach wszystkich kamienic jest mnóstwo kwiatów.

Annecy, stare miasto
Stara piekarnia w starej kamienicy


Punktem obowiązkowym w Annecy jest lunch bądź kolacja w jednej z lokalnych restauracji. Wszystkie serwują rewelacyjne lokalne potrawy, jak tartiflette, fondue, gratin, raclette, a nawet burgery w lokalnym stylu. Lepiej wejść tam będąc naprawdę głodnym i nie są to dania dla ludzi na diecie. Niestety na sabaudzkie desery, jak na przykład tartę z borówkami lub pyszne lody, nigdy nie mam już niestety miejsca.

Tartiflette, Tartichèvre
Tartiflette z kozim serem, czyli Tartichèvre

Gratin, kuchnia sabaudzka
Gratin -- zapiekanka z makaronem, serem i boczkiem


Annecy jest też bardzo popularne wśród miłośników sportów wodnych. Niedaleko znajduje się znane uzdrowisko Aix-les-Bains i ogromne centrum handlowe w Épagny. Z innych ciekawostek, w Annecy otwarto pierwszy hipermarket, Carrefour, w 1960 roku.

Przydatne linki:
Annecy - oficjalna strona
Annecy - strona dla turystów
Francuskie słówka i zwroty przydatne w restauracji

niedziela, 15 listopada 2015

Tragedia w Paryżu

W ten weekend planowałam opublikować zupełnie inny wpis, ale chyba byłoby nie na miejscu pisać o zwiedzaniu w sytuacji, gdy cały świat patrzy na Francję w zupełnie innym kontekście...



Około godziny 21.00 trzynastego listopada w serii sześciu skoordynowanych ataków, za które odpowiedzialne jest Państwo Islamskie, zginęło w Paryżu 129 osób, ponad 352 jest rannych, w tym 99 w stanie krytycznym. Najbardziej krwawy był atak na rockowy koncert w klubie Bataclan, być może dorównałby mu zamachowiec z okolic stadionu, który nie został wpuszczony na towarzyski mecz piłki nożnej między reprezentacją Francji i Niemiec, z prezydentem Hollandem na trybunach. 

Paryżanie okazali się być bardzo solidarni i sprawnie wykorzystali media społecznościowe by pomagać sobie nawzajem. Gdy na ulicach panował chaos i panika, zapraszali do domów tych, którzy nie mieli się gdzie schować. Razem z hashtagiem #portesouvertes (dosłownie: otwarte drzwi) podawali na Facebooku i Twitterze swoje adresy i liczbę osób, które mogą przechować. Policja apelowała później o niepodawanie adresów ze względów bezpieczeństwa, co wydaje się dość oczywiste, a jednak w sytuacji zagrożenia mieszkańcy mieli do siebie bardzo dużo zaufania.

Ogłoszono stan wyjątkowy i przywrócenie kontroli na granicach. Nie wiem jak wygląda to tutaj, gdzie granic szwajcarsko-francuskich jest bardzo dużo, a przez jedną przejeżdża nawet tramwaj. Nie potrzebuję na razie wyjeżdżać z Francji. Na prowincji jest zupełnie spokojnie i tylko naklejki Pray for Paris na niektórych samochodach przypominają o tym, co się stało. I oczywiście nieustanne reklacje w mediach, które polecam śledzić każdemu, kto zna francuski:




niedziela, 25 października 2015

Moje ulubione francuskie produkty

Nie przypominam sobie, żebym zbyt często pisała o zawartości półek francuskich lub szwajcarskich sklepów. Nie jest to aż tak interesujące jak mogłoby się wydawać, bo w Polsce od dawna można kupić niemal wszystko. Niemal robi jednak sporą różnicę, bo są produkty, których poza Francją nie ma albo są drogie i trudne do zdobycia.

Wpis powstał w ramach wyzwania blogowego*, które tym razem polega na opisaniu ulubionych produktów z kraju, o którym się pisze. Wybrałam spożywcze, bo to łatwy i przyjemny temat – we Francji sklepowe półki uginają się od pysznego jedzenia. Czemu nie Szwajcaria? Bo praktycznie nie robię tam zakupów i niezbyt dobrze znam tamtejsze produkty.


Czego mi więc brakuje kiedy nie ma mnie we Francji?

Po pierwsze, serów kozich, na przykład Soignon. W Polsce są, ale znacznie droższe od krowich i nie do kupienia w każdym sklepie (choć jest coraz lepiej, bo bywają nawet w Biedronce). Przeważnie zawsze mam w lodówce woreczek małych porcji tych serków, w sam raz na mały głód. Jest też wersja przypominająca nasz twarożek, którą smaruję chleb albo dodaję do makaronu. Jest pyszny na pizzy i w naleśnikach. We Francji zakochałam się w kozim serze. W owczym zresztą też.



Kolejnym produktem, który polubiłam we Francji jest cydr. Za polskimi nie przepadam, bo są wszystkie, których próbowałam są słodkie, przez co mi zupełnie nie podchodzą. Francuskie cydry są różne, słodkie i wytrawne. Te drugie mają dość intensywny cierpki smak bardzo dojrzałych jabłek i są pyszne. Jeśli miałabym wybrać jeden ulubiony to chyba Val de Rance Brut.



Z trzecim produktem będzie trudniej, bo uwielbiam całą serię i bardzo trudno przychodzi mi wybranie jednego. Chodzi o jogurty, mleczne desery i lody marki Nestlé la Laitière. Nie jestem jakimś wielkim łasuchem jeśli chodzi o słodycze, ale wszystko z wizerunkiem mleczarki z obrazu Vermeera na opakowaniu sprawia, że nim bywam ;) Jeśli musiałabym wybrać jeden ulubiony produkt z tej serii to wygrałby deser pistacjowy w słoiczku. Ale wszystkie inne desery, jogurty i lody też trzymają poziom. Ich brakuje mi w lodówce najbardziej kiedy jestem w Polsce.




* W 80 blogów dookoła świata to akcja zrzeszająca blogi językowo-kulturowe. W jej ramach regularnie publikowane są posty na podobne tematy. Chcesz dołączyć? Napisz maila na blogi.jezykowe1@gmail.com. Chcesz poznać inne produkty spożywcze i nie tylko z Francji, Szwajcarii i innych krajów? Oto lista:



Austria:
Viennese breakfast – 3 austriackie produkty - marki

Chiny:
Biały Mały Tajfun – Moje 3 ulubione yunnańskie produkty

Francja:
Francais-mon-amour – Moje ulubione produkty z Francji
Love for France – Moje ulubione francuskie kosmetyki
Francuskie i inne Notatki Niki – Moje trzy ulubione morskie produkty z Francji
Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim – Moje francuskie TOP 3, czyli jak zatrzymać przy sobie Francuza
Madou en France – Ekosprzątanie, czyli moje ulubione francuskie produkty do domu

Gruzja:
Gruzja okiem nieobiektywnym – Gdy mi ciebie zabraknie... 

Hiszpania:
Hiszpański na luzie – Trzy pyszne hiszpańskie produkty

Irlandia:
W Krainie Deszczowców - Moje trzy ulubione irlandzkie produkty

Kirgistan:
O języku kirgiskim po polsku – Moje ulubione produkty z Kirgistanu

Niemcy:
Niemiecka Sofa – 3 rzeczy z Niemiec
Niemiecki po ludzku – 3 ważne dla mnie niemieckie produkty
Językowy Precel – Moje 3 ulubione niemieckie produkty

Norwegia:
Pat i Norway – Trzy ulubione norweskie produkty

Szwecja:
Szwecjoblog – 3 ulubione wynalazki ze Szwecji

Szwajcaria:
Szwajcaria moimi oczami – Moje trzy ulubione szwajcarskie produkty
Szwajcarskie Blabliblu – Mój osobisty top 3 szwajcarskich produktów

Turcja:
Turcja okiem nieobiektywnym – Smak i zapach granatów

Wielka Brytania:
Angielska Herbata – Moje trzy brytyjskie naj
Angielski C2 – Moje 3 ulubione
Head Full of Ideas – Moje 3 ulubione produkty z Wielkiej Brytanii

Włochy:
Studia,parla, ama – W 80 blogów dookoła świata, czyli moje trzy ulubione włoskie produkty 

Wietnam:
Wietnam.info – 3 produkty z Wietnamu, które warto polubić

wtorek, 25 sierpnia 2015

Francuskie przysłowia z kotami w roli głównej

Oto kolejny już wpis powstały w ramach akcji W 80 blogów dookoła świata*. Tym razem motywem przewodnim są przysłowia i powiedzenia z kraju, którego dotyczy blog. Zapraszam więc po porcję francuskich idiomów. A że specjalnie nie ukrywam faktu, że jestem (odrobinę) crazy cat lady, będą to idiomy z kotami w roli głównej. Jest ich w języku francuskim całe mnóstwo! A do zilustrowania tekstu posłużył mi mój osobisty kot Magister.




C’est meilleur ne pas réveiller le chat qui dort. Dosłownie  Lepiej nie budzić kota, który śpi. 
Nie wywołuj wilka z lasu. 

Il n’y a pas de quoi fouetter un chat. Dosłownie  Nie ma co batożyć kota.
Nie ma co robić hałasu.

Les chiens ne font pas des chats.  Dosłownie  Psy nie robią kotów.
Niedaleko pada jabłko od jabłoni.

Quand le chat n'est pas là, les souris dansent. Kiedy kota nie ma (w domu), to myszy harcują (dosłownie  tańczą).

Il n'y a pas un chat. Dosłownie  Nie ma kota.
Nie ma żywej duszy. Nie ma nikogo.

Une vie de chat. Dosłownie  kocie życie. 
Życie łatwe i przyjemne. Przeciwieństwo pieskiego życia...

Chat échaudé craint l’eau froide. Dosłownie  Poparzony kot boi się zimnej wody.
Lepiej dmuchać na zimne.







jouer au chat et à la souris – dosłownie i przenośni :) bawić się w kotka i myszkę

vivre comme chien et chat – dosłownie i przenośni :) żyć jak pies z kotem

appeler un chat un chat – dosłownie: nazywać kota kotem, czyli nazywać rzecz po imieniu

avoir un chat dans la gorge – dosłownie: mieć kota w gardle, czyli mieć chrypkę

écrire comme un chat – dosłownie: pisać jak kot, czyli pisać jak kura pazurem

pipi de chat – dosłownie: kocie siki, czyli kiepskie piwo, siki (czyli praktycznie każde francuskie piwo)





* W 80 blogów dookoła świata to akcja zrzeszająca blogi językowo-kulturowe. W jej ramach regularnie publikowane są posty na podobne tematy.  Chcesz dołączyć? Napisz maila na blogi.jezykowe1@gmail.com. Chcesz poznać inne przysłowia, powiedzenia i cytaty z Francji, Szwajcarii i innych krajów? Oto lista:

Chiny:
Biały Mały TajfunChińskie powiedzenia i przysłowia

Francja:
Madou en France  Piękne francuskie cytaty
Français-mon-amourFrancuskie powiedzenia i przysłowia 
Między Francją a SzwajcariąFrancuskie przysłowia z kotami w roli głównej
Blog o Francji, francuzach i języku francuskim5 francuskich mądrości ludowych

Hiszpania:
Bzik Iberyjski  Hiszpańskie powiedzenia i przysłowia. Bzik w akcji W 80 Blogów Dookoła Świata. 

Kirgistan:
O języku kirgiskim po polsku Kirgiskie przysłowia 

Litwa:
Na LitwieLitewskie powiedzenia i przysłowia

Niemcy:
Niemiecki po ludzku Przysłowia związane z czasem 

Rosja:
Blog o tłumaczeniach i języku rosyjskimRosyjskie powiedzenia związane z jedzeniem 

Szwajcaria:
Szwajcarskie Blabliblu Mądrości ludowe Szwajcarów - szwajcarskie powiedzenia i przysłowia 

Szwecja:
Szwecjoblog 5 zaskakujących szwedzkich powiedzeń 

Tanzania:
Suahili online – Suahilijskie przysłowia

Wielka Brytania:
Angielskic2Przysłowia w obrazkach 
Specyfika języka – Powiedzenia i przysłowia angielskie - zgadniecie jakie?
English with Ann Money, money, money czyli kasiate angielskie powiedzenia 
English-NookAngielskie powiedzenia i przysłowia 
Angielski dla każdegoPo co słuchać piosenek na lekcjach angielskiego? 

Włochy:
Studia, parla, amaPowiedzenia i przysłowia
Obserwatore – Dzwonimy po fachowca - słowniczek zwrotów i mądrości życiowych 
Primo CappuccinoInspirujące cytaty najsłynniejszych Włochów na świecie 



Obsługiwane przez usługę Blogger.