Kiedy ostatnio pisałam o serii Francuski w tłumaczeniach Janiny Radej, pytaliście o to, kiedy ukaże się kolejna część. Właśnie wyszła, więc pomyślałam, że warto o tym wspomnieć. O książkach pisałam już wcześniej dość szczegółowo, więc zamiast się powtarzać, odeślę po prostu do poprzedniej recenzji. W skrócie są to bardzo udane ćwiczenia z gramatyki, opierające się na tłumaczeniu zdań z polskiego na francuski, choć ukazały się też analogiczne serie do nauki innych języków.
Pierwsza część zawiera ćwiczenia na poziomie A1, druga A2/B1, a najnowsza B1/B2, co mnie cieszy, bo to akurat mój poziom. Wcześniejsze służyły mi bardziej do powtórek, z tą mogę już iść dalej. Poziom i tematy zgadzają się z tym, co znajdziemy w klasycznych podręcznikach przygotowujących do egzaminu DELF B1. Jest więc tryb łączącysubjonctif, strona bierna, mowa zależna, czasy plus-que parfait i futur antérieur, zdania warunkowe i inne, zdecydowanie bardziej niż w poprzednich częściach zaawansowane zagadnienia.
Kolejna książka z serii (B2/C1) ma się ukazać w październiku. Spodziewajcie się więc informacji, choć nie ma co liczyć na to, że w kilka miesięcy dobiję do tego poziomu.
Już miałam narzekać, że nie ma wersji elektronicznej, ale na szczęście sprawdziłam, bo nie miałabym racji. Jest, po prostu nie ukazała się równolegle z drukowaną. W przypadku takich ćwiczeń praca z PDF-em jest bardzo wygodna, nagrania są też od razu dostępne jako pliki mp3. Książka jest z kolei ładnie wydana i dobrze mieć ją na półce. Ale to już mój odwieczny dylemat, bo nie mogę się powstrzymać przed kupowaniem kolejnych książek, mimo że bardzo doceniam wygodę ebooków.
Pierwsza część zawiera ćwiczenia na poziomie A1, druga A2/B1, a najnowsza B1/B2, co mnie cieszy, bo to akurat mój poziom. Wcześniejsze służyły mi bardziej do powtórek, z tą mogę już iść dalej. Poziom i tematy zgadzają się z tym, co znajdziemy w klasycznych podręcznikach przygotowujących do egzaminu DELF B1. Jest więc tryb łączący
Kolejna książka z serii (B2/C1) ma się ukazać w październiku. Spodziewajcie się więc informacji, choć nie ma co liczyć na to, że w kilka miesięcy dobiję do tego poziomu.
Już miałam narzekać, że nie ma wersji elektronicznej, ale na szczęście sprawdziłam, bo nie miałabym racji. Jest, po prostu nie ukazała się równolegle z drukowaną. W przypadku takich ćwiczeń praca z PDF-em jest bardzo wygodna, nagrania są też od razu dostępne jako pliki mp3. Książka jest z kolei ładnie wydana i dobrze mieć ją na półce. Ale to już mój odwieczny dylemat, bo nie mogę się powstrzymać przed kupowaniem kolejnych książek, mimo że bardzo doceniam wygodę ebooków.







