
Nie przypominam sobie, żebym zbyt często pisała o zawartości półek francuskich lub szwajcarskich sklepów. Nie jest to aż tak interesujące jak mogłoby się wydawać, bo w Polsce od dawna można kupić niemal wszystko. Niemal robi jednak sporą różnicę, bo są produkty, których poza Francją nie ma albo są drogie i trudne do zdobycia.
Wpis powstał w ramach wyzwania blogowego*, które tym razem polega na opisaniu ulubionych produktów z kraju, o którym się pisze. Wybrałam spożywcze, bo to łatwy i przyjemny temat – we Francji sklepowe półki uginają się od pysznego jedzenia. Czemu nie Szwajcaria? Bo praktycznie nie robię tam zakupów i niezbyt dobrze znam...