... czyli o emigracji w okolice Genewy.

niedziela, 25 października 2015

Moje ulubione francuskie produkty

Nie przypominam sobie, żebym zbyt często pisała o zawartości półek francuskich lub szwajcarskich sklepów. Nie jest to aż tak interesujące jak mogłoby się wydawać, bo w Polsce od dawna można kupić niemal wszystko. Niemal robi jednak sporą różnicę, bo są produkty, których poza Francją nie ma albo są drogie i trudne do zdobycia. Wpis powstał w ramach wyzwania blogowego*, które tym razem polega na opisaniu ulubionych produktów z kraju, o którym się pisze. Wybrałam spożywcze, bo to łatwy i przyjemny temat – we Francji sklepowe półki uginają się od pysznego jedzenia. Czemu nie Szwajcaria? Bo praktycznie nie robię tam zakupów i niezbyt dobrze znam...

poniedziałek, 19 października 2015

Francuski w tłumaczeniach - recenzja podręczników

Wracam po dłuższej przerwie i tym razem piszę z Krakowa. Wakacje się skończyły, za tydzień Targi Książki, więc i tu będzie o książkach, a konkretnie o moich nowych podręcznikach do nauki francuskiego. Okładka pierwszej książki z serii Kiedyś po lekcji języka (angielskiego co prawda, ale to nie ma znaczenia) rozmawiałam z nauczycielem o różnych metodach nauki. Powiedział, że jego zdaniem najlepiej jest uczyć się całych zdań w języku obcym, szczególnie na początku. Rzadko tak jest, bo zwykle przyswajamy słówka i gramatykę, która pozwala sklejać je potem ze sobą w zrozumiały sposób. Teoretycznie, bo w praktyce często ten klej jest niewystarczająco...
Obsługiwane przez usługę Blogger.