... czyli o emigracji w okolice Genewy.

niedziela, 13 marca 2016

Praca zdalna - jak ją wykonywać lub zlecać i nie zwariować

Tym wpisem rozpoczynam serię artykułów na temat pracy zdalnej. Nie jest to co prawda temat ściśle związany ani z Francją ani ze Szwajcarią, ale praca z domu jest doświadczeniem wielu emigrantów.

W styczniu minął rok odkąd (z przerwami) pracuję z domu. Wcześniej nie byłam fanką tego rozwiązania, ale dość szybko się przyzwyczaiłam i udało mi się wypracować pewien system, a nawet znaleźć w tym wszystkim jakieś zalety. Wiem już, że praca z domu nie musi oznaczać gorszej produktywności, ale dalej można wpaść w kilka pułapek.



O nich możesz przeczytać na moim nowym blogu, We are Online. Przeniosłam treść tego artykułu, bo tam pasuje bardziej niż tu: http://www.weareonline.pl/praca-z-domu


środa, 9 marca 2016

Francuski w tłumaczeniach - recenzja 3. części

Kiedy ostatnio pisałam o serii Francuski w tłumaczeniach Janiny Radej, pytaliście o to, kiedy ukaże się kolejna część. Właśnie wyszła, więc pomyślałam, że warto o tym wspomnieć. O książkach pisałam już wcześniej dość szczegółowo, więc zamiast się powtarzać, odeślę po prostu do poprzedniej recenzji. W skrócie są to bardzo udane ćwiczenia z gramatyki, opierające się na tłumaczeniu zdań z polskiego na francuski, choć ukazały się też analogiczne serie do nauki innych języków.

francuski w tłumaczeniach, preston publiching


Pierwsza część zawiera ćwiczenia na poziomie A1, druga A2/B1, a najnowsza B1/B2, co mnie cieszy, bo to akurat mój poziom. Wcześniejsze służyły mi bardziej do powtórek, z tą mogę już iść dalej. Poziom i tematy zgadzają się z tym, co znajdziemy w klasycznych podręcznikach przygotowujących do egzaminu DELF B1. Jest więc tryb łączący subjonctif, strona bierna, mowa zależna, czasy plus-que parfait i futur antérieur, zdania warunkowe i inne, zdecydowanie bardziej niż w poprzednich częściach zaawansowane zagadnienia.

Kolejna książka z serii (B2/C1) ma się ukazać w październiku. Spodziewajcie się więc informacji, choć nie ma co liczyć na to, że w kilka miesięcy dobiję do tego poziomu.

Już miałam narzekać, że nie ma wersji elektronicznej, ale na szczęście sprawdziłam, bo nie miałabym racji. Jest, po prostu nie ukazała się równolegle z drukowaną. W przypadku takich ćwiczeń praca z PDF-em jest bardzo wygodna, nagrania są też od razu dostępne jako pliki mp3. Książka jest z kolei ładnie wydana i dobrze mieć ją na półce. Ale to już mój odwieczny dylemat, bo nie mogę się powstrzymać przed kupowaniem kolejnych książek, mimo że bardzo doceniam wygodę ebooków.

poniedziałek, 29 lutego 2016

Karnawał w Annecy

Maski i kolorowe, bogate, staroświeckie stroje w XXI wieku na ulicach miasta? Do niedawna kojarzyło mi się to tylko z karnawałem w Wenecji, który od zawsze chciałam zobaczyć. Tymczasem takie wydarzenia są od lat organizowane w innych miastach Włoch, Francji, Szwajcarii, Niemiec i pewnie też w innych krajach, nie zapominając o Brazylii.

karnawał w Annecy
Carnavaliers chętnie pozowali do zdjęć sami...


Karnawał w weneckim stylu ma całkiem długą tradycję w Annecy, moim ulubionym mieście w okolicy, o którym pisałam już kiedyś i które nie bez powodu nazywane jest alpejską Wenecją. W tym roku, w poprzedni weekend, odbywał się on już po raz dwudziesty i przyciągnął prawdziwe tłumy. Na pewno pomogła w tym też piękna pogoda i temperatura dochodząca do 18 stopni. Tłum paraliżował skrzyżowania i uniemożliwiał normalne poruszanie się po wąskich uliczkach starego miasta, a każdą postać w przebraniu otaczał wianuszek kilkunastu fotografów. Bardzo trudno było o wolny stolik w restauracjach, mimo że jest ich w Annecy całe mnóstwo i ze względu na niezwykłe jak na tę porę roku ciepło dużo ludzi jadło na zewnątrz. Skoro szerzej nieznany karnawał w Annecy przyciągnął tak wielu ludzi aż trudno mi sobie wyobrazić co się musi dziać w Wenecji!

... i w towarzystwie.



A o co w tym wszystkim chodzi?

W zimowy weekend po mieście przechadzają się carnavaliers - zamaskowani ludzie przebrani w piekne i bogate stroje, ręcznie przygotowywane przez nawet kilka miesięcy. Liczy się pomysł (zdarzają się stroje wzorowane na postaciach historycznych) i wykonanie. Karnawał, który poprzedza Wielki Post, niemal od zawsze w Europie kojarzył się z dobrą zabawą i pozwalaniem sobie na więcej niż zwykle. Ułatwiała to anonimowość, którą zapewniały maski, zapewne stąd ta tradycja. Co ciekawe, to tradycja raczej katolicka, bo choć karnawały są organizowane we wszystkich większych szwajcarskich miastach to nie ma żadnego w protestanckiej Genewie.


karnawał w Annecy
Wszyscy chętnie pozowali i chwalili się strojami

karnawał w Annecy
Większość kostiumów była wzorowana na strojach historycznych.

karnawał w Annecy
A niektórzy uczestnicy sami stylizowali się na postacie historyczne - tu widzimy Katarzynę Medycejską


Z chęcią zobaczyłabym jeszcze karnawały w innych miastach, w tym oczywiście ten w Wenecji. Atmosfera naprawdę robi wrażenie. Niby nic takiego, poprzebierani ludzie przechadzają się ulicami miasta... ale trochę im się zazdrości.


A jeśli ciekawi Was jak to wygląda w innych krajach, to zapraszam na inne blogi, których autorzy pisali o karnawale u siebie:

Madou - Strasbourg
Ciekawa Aosta - Alpy
Włoskie Love - Wenecja
Primo Cappuccino - Wenecja
Studia Parla Ama - Włochy
Językowy Precel - Berlin
Językowy Precel - Cottbus


Przy okazji tej lektury widać, że karnawały niemieckie i starsbourski są zupełnie inne niż ten w Annecy, który jest bardzo inspirowany włoskimi. Nie jest to jednak wcale dziwne, bo znajdująca się na pograniczu włosko-francuskim Sabaudia została przyłączona do Francji dopiero w XIX wieku. Ale to temat na osobny wpis.


poniedziałek, 15 lutego 2016

Przepis na tartiflette i tartichèvre

Tartiflette to od dawna jedno z moich ulubionych dań. Jest łatwe i szybkie do zrobienia, pyszne i sycące, a potrzebne składniki zazwyczaj są w lodówce (z wyjątkiem sera reblochon, ale można go zastąpić innym).

Przepisów na tartiflette jest dużo i choć składniki są w każdym niemal takie same, to sposób przyrządzenia różni się w zależności od regionu. Dla mnie bazowym przepisem jest tartiflette po sabaudzku (tartiflette savoyarde), ale i tak robię go trochę po swojemu - moja wersja jest nieco lżejsza i mniej kaloryczna, ale wcale nie gorsza od oryginalnej.

Tartichèvre, tartiflette w Annecy
Tartichèvre, czyli tartiflette z kozim serem


Składniki dla 3 głodnych lub 2 bardzo głodnych osób:
  • ziemniaki (tyle, ile się zmieści w naczyniu żaroodpornym),
  • ser reblochon (mimo wielkiej miłości do sera uważam, że 1 to za dużo, bo jest bardzo tłusty, wystarczy pół),
  • 200 gramów boczku (którego nie lubię, więc zastępuję dobrą suchą szynką),
  • 100 ml śmietany (12% całkowicie daje radę, wcale nie trzeba tłustej),
  • 2 małe cebule (biała i czerwona) i 1 ząbek czosnku,
  • 100 ml białego wina, koniecznie wytrawnego,
  • 2 łyżki masła,
  • sól, pieprz, opcjonalnie gałka muszkatołowa.


Sposób przygotowania:

  1. Ziemniaki obieramy, kroimy na plastry i w osolonej wodzie gotujemy do miękkości.
  2. Cebule siekamy i smażymy na maśle aż się zarumieni. Na patelnię dodajemy pokrojony boczek lub szynkę i podlewamy winem. Dusimy ok. 5 minut
  3. Nagrzewamy piekarnik do ok. 180-200 stopni.
  4. Do naczynia żaroodpornego kładziemy warstwę posypanych pieprzem i ewentualnie gałką muszkatołową ziemniaków, na nią połowę zawartości patelni (boczek/szynka, cebula), kilka łyżek śmietany i 2 plastry sera reblochon. Następnie to samo powtarzamy z nową wastwą tak, żeby ser był na samej górze. Można jeszcze podlać odrobiną wina.
  5. Pieczemy do pół godziny, aż ser się roztopi i przyrumieni.

Przygotowany w ten sposób tartiflette nie będzie się różnić od podanego w typowych sabaudzkich restauracjach, np. w Annecy. Trudno cokolwiek zepsuć, trzeba tylko trzymać się proporcji i ilości składników, wrzucanie ich na oko sprawi, że wyjdzie prawie idealne, a jak powszechnie wiadomo, prawie robi wielką różnicę. Niedawno wyszło mi idealnie, a poprzednim razem dodałam trochę za dużo śmietany i jednak było tylko prawie, choć nikt nie narzekał.


A dlaczego akurat reblochon?

reblochon de savoie


Bo to pyszny ser z krowiego mleka o kremowej konsystencji, który niemal od razu po wyjęciu z opakowania zaczyna się topić. Jest chronionym sabaudzkim produktem regionalnym i ma bardzo ciekawą historię. Otóż niechęć do płacenia podatków jest tak stara jak ludzkość, nie dziwne więc, że XIII-wieczni francuscy rolnicy starali się płacić poborcom jak najmniej. Właściciele ziem nakładali na nich podatek w zależności od ilości mleka, jaką udało im się uzyskać, więc rolnicy przed ich przyjazdem doili krowy tylko do połowy, dzięki czemu płacili mniej. Z drugiej partii mleka, które było bardziej tłuste, robili ser. Reblocher znaczy doić ponownie, stąd jego nazwa. Bardzo trudno go dostać w Polsce, bywa w Almie, ale nie zawsze. Można go zastąpić innym łatwo topiącym się serem: camembertem, raclette lub brie. Albo kozim, a wtedy tartiflette zamieni się w tartichèvre. Najlepiej smakuje z białym winem i sałatą.

niedziela, 31 stycznia 2016

Fryburg — zabytkowe miasto w Szwajcarii

Fryburg odwiedziłam w trakcie jednej z pierwszych wycieczek do Szwajcarii. Wiedziałam, że trzeba tam koniecznie pojechać ze wględu na liczbę zabytków, idealnie zachowane średniowieczne domy i piękne położenie. Czego chcieć więcej? Do tego bardzo łatwo można się tam dostać pociągiem lub samochodem, jadąc autostradą łączącą Berno z Genewą. Sama jechałam pociągiem z Genewy i była to przygoda sama w sobie. Z Fryburga szczególnie blisko jest do Lozanny, Gruyères i Montreux.

Fryburg, for. Józef Ambrozowicz
Fryburg - miasto zabytków i mostów, fot. Józef Ambrozowicz


Miasto jest niewielkie (niecałe 40 tys. mieszkańców), ale bardzo stare (jego początki sięgają XII wieku), pełne zabytków (z polskim akcentem, ale o tym za chwilę) i pięknie położone nad rzeką Saane. W mieście mówi się po francusku, ale po drugiej stronie rzeki dominuje już język niemiecki.

Fryburg miał długą i burzliwą historię. Należał do Habsburgów, książąt Sabaudzkich i w końcu do Konfederacji Szwajcarskiej. W średniowieczu kwitł tam przemysł tekstylny, który jednak później podupadł. Reformacja nie dosięgnęła tego od zawsze katolickiego miasta, oparło się ono również zawieruchom wojennym, dzięki czemu zachowały się najstarsze budynki, w tym cała dzielnica gotycka, z autentycznymi średniowiecznymi fasadami. Na pewno miały w tym udział potężne fortyfikacje i bramy zbudowane jeszcze między XIII a XV wiekiem i potem niestety stopniowo niszczone aż do początku poprzedniego stulecia.

Fryburg, for. Józef Ambrozowicz
Fryburg - Katedra św. Mikołaja, najstarsze domy i widoczne fortyfikacje. FotJózef Ambrozowicz
Fryburg, for. Józef Ambrozowicz
Ulice i uliczki Fryburga są pełne uroku o każdej porze. FotJózef Ambrozowicz
Fryburg, for. Józef Ambrozowicz
Fryburg od strony rzeki Saane (Sarine), fot. Józef Ambrozowicz


Na co warto zwrócić uwagę we Fryburgu? Na pewno na średniowieczną zabudowę, ratusz, liczne stare mosty, mnóstwo fontann z rzeźbami, a także (a może przede wszystkim) na górującą nad miastem katedrę św. Mikołaja z 76-metrową wieżą. To w tej gotyckiej świątyni znajduje się polski akcent, o którym wspomniałam na początku wpisu, a mianowicie witraże Józefa Mehoffera. W 1895 r. w katedrze został ogłoszony konkurs na projekt witraży. Zapowiadało się ważne i niezwykle prestiżowe przedsięwzięcie, zgłosiło się więc kilkudziesięciu twórców z całej Europy. Największe wrażenie na jury zrobił projekt zaledwie 26-letniego wówczas Mehoffera, który został przez nich uznany za geniusza. Witraże te można z całą pewnością nazwać dziełem życia artysty, przyniosły mu międzynarodową sławę i uznanie. Za jeden z nich, zatytułowany „Męczennicy”, otrzymał w 1900 roku złoty medal na Wystawie Światowej w Paryżu. Należą do najwspanialszych dzieł sztuki witrażowej na świecie.


Józef Mehoffer, witraż „Apostołowie”, fot. Józef Ambrozowicz
Józef MehofferApostołowie, fot. Józef Ambrozowicz

Józef Mehoffer, witraż „Pokłon Trzech Króli”, fot. Józef Ambrozowicz
Józef Mehoffer, Pokłon Trzech Króli, fot. Józef Ambrozowicz

Józef Mehoffer, witraż „Bóg Ojciec”, fot. Józef Ambrozowicz
Józef Mehoffer, Bóg Ojciec (fragment środkowego witraża w prezbiterium katedry fryburskiej), fotJózef Ambrozowicz


Jeśli mało Wam, drodzy czytelnicy, Fryburga i Mehoffera, po więcej odsyłam do książki, którą bardzo polecam. Józef Mehoffer - artysta wszechstronny” to pięknie wydany album, w którym można zobaczyć największe dzieła twórcy, między innymi te z Fryburga. Po więcej szczegółów odsyłam na stronę wydawnictwa JOTA.

Józef Mehoffer - Artysta wszechstronny, okładka albumu
Okładka albumu


Malowniczość, sztuka i zabytki to niejedyne zalety Fryburga. To także tętniące życiem miasto uniwersyteckie. Liczne kawiarnie i restauracje zapraszają do środka, a każda uliczka kryje coś nowego i ciekawego. Warto się tam wybrać i to niejeden raz.

sobota, 30 stycznia 2016

Recenzja książek do nauki francuskiego wyd. Lingea

Wracam po dłuższej przerwie, by zrecenzować materiały do nauki francuskiego, z których ostatnio korzystam. Konkretnie podręcznik do gramatyki języka francuskiego, rozmówki francuskie i słownik francusko-polski i polsko-francuski krakowskiego wydawnictwa Lingea.

Gramatyka języka francuskiego, Rozmówki francuskie, Słownik pl-fr i fr-pl, wyd. Lingea
Recenzowane publikacje


Zacznę od Uniwersalnego słownika francusko-polskiego i polsko-francuskiego Lexicon 5 na CD. Działa bez problemów na Windowsach (od Visty o górę), systemach Linux i Mac OS i można go kupić na płycie DVD albo pobierając plik instalacyjny bezpośrednio ze strony wydawnictwa. 

Interfejs nie jest może najnowocześniejszy, ale wygodny i łatwy w obsłudze. Po wpisaniu słowa, oprócz definicji, ukazują się przykładowe zdania i idiomy (lubię go szczególnie za tę funkcję!), można też od razu posłuchać wymowy. 

Słownik polsko-francuski i francusko-polski, Lexicon 5, Lingea
Lexicon 5 - zrzut ekranu











Słownik rozpoznaje formy gramatyczne, więc po wpisaniu dowolnie odmienionego czasownika, zostajemy odesłani do znaczenia bezokolicznika. Jeśli wpiszemy jakieś słowo z błędem, Lexicon 5 pokaże nam poprawną formę. Dodatkowo znajduje się tam program do nauki słówek i wyjaśnienie reguł gramatycznych.

Słownik polsko-francuski i francusko-polski, Lexicon 5, Lingea
Lexicon 5 - zrzut ekranu


Słownik polsko-francuski i francusko-polski, Lexicon 5, Lingea
Lexicon 5 - zrzut ekranu

Odzwyczaiłam się już od używania papierowych słowników, a te internetowe nie zawsze są wystarczająco pomocne. Potrzebowałam dobrego słownika na płycie i teraz Lexicon 5 zawsze towarzyszy mi w nauce. 


Gramatyka języka francuskiego z praktycznymi przykładami to publikacja, po którą można sięgnąć na każdym etapie nauki, choć najbardziej przyda się tym, którzy zaczynają naukę francuskiego. Wszystkie podstawy są zwięźle wytłumaczone po polsku, od wymowy i alfabetu, przez reguły dotyczące rzeczowników, przymiotników, czasowników i rodzajników, aż po składnię, tworzenie pytań, zdania warunkowe i słowotwórstwo. Książka ma prostą i klarowną strukturę: Każde zagadnienie jest opisane pod kątem tworzenia (np. poprzez tabelę końcówek) i użycia (kiedy zastosować dane zagadnienie, przykładowe zdania), a do niektórych podane są jeszcze dodatkowe informacje, jak np. porównanie czasu passé composeé i imparfait).

Gramatyka języka francuskiego Lingea
Przykładowa strona z książki


Jest to niewielka objętościowo publikacja, sporo treści mieści się na 200 stronach małego formatu. Dlatego jest bardzo przydatna do powtórek, ale raczej nie posłuży jako jedyny lub główny podręcznik do gramatyki. Mi brakuje tam trochę choć krótkich i pojedynczych ćwiczeń, bez których trudno jest sprawdzić, czy naprawdę zrozumiałam materiał. Wydaje mi się jednak, że założeniem autorów było przedstawienie francuskiej gramatyki w pigułce i w kieszonkowym formacie, który łatwo wziąć ze sobą w podróż lub do ostatnich powtórek w drodze na egzamin. I do tego celu sprawdzi się świetnie.


Rozmówki francuskie ze słownikiem i gramatyką dosłownie mieszczą się do kieszeni i zdecydowanie warto zabrać je ze zobą na wycieczkę do kraju frankofońskiego. Nie są to pierwsze rozmówki, z jakich korzystałam, ale przypadły mi do gustu najbardziej ze wszystkich. Praktyczne słówka i zwroty zajmują nieco ponad połowę książki, więc znajdziemy tam naprawdę najważniejsze i najbardziej przydatne zdania (z wymową), pogrupowane w takie kategorie, jak popularne zwroty, napisy informacyjne, zakwaterowanie, wyżywienie, zakupy, sytuacje awaryjne, mieszkanie, praca i inne. Pozostałe strony wypełnia słowniczek i jest to rozwiązanie naprawdę pomysłowe i niekoniecznie spotykane w innych rozmówkach. Na samym końcu znajdziemy nawet najbardziej podstawowe informacje o francuskiej gramatyce. Jedyne, czego mi tam brakuje to rodzajniki przy słówkach w części rozmówkowej

Obie książki są ładnie wydane, małe i lekkie, przez co nie kurzą się na półce, ale często z nich korzystam i zdecydowanie polecam.

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Lingea.

środa, 25 listopada 2015

Prezenty dla wielbicieli Szwajcarii

Święta dopiero za miesiąc, ale zarówno we francuskich jak i w szwajcarskich sklepach świąteczny klimat czuć już co najmniej od połowy listopada. Nie tylko zresztą w sklepach, bo na ulicach wiszą już gotowe świąteczne dekoracje, a niektórzy zdążyli też przystroić swoje domy. To nic, że jeszcze nieco ponad tydzień temu do słońca można było chodzić w krótkim rękawku!

Ze świętami nieodłącznie łączą się prezenty. Jeśli planujecie obdarować w tym roku kogoś, kto interesuje się Szwajcarią lub planuje tam pojechać, dzielę się dziesięcioma pomysłami, tymi mniej i bardziej budżetowymi.



1. Szwajcarski scyzoryk, a dokładnie szwajcarski nóż oficerski (po angielsku Swiss Army nife). 

Opatentowany w 1897 roku, produkowany w Szwajcarii przez 2 firmy: Victorinox i Wenger, występuje teraz w przeróżnych odmianach, od drogich i bardzo wielofunkcyjnych (jeden model marki Wenger ma 87 narzędzi 141 funkcji) po małe scyzoryki w przystępnych cenach, często w pięknych limitowanych seriach. To może być idealny prezent dla każdego może ktoś, o kim myślimy, że ma już wszystko właśnie nie ma jeszcze swojego scyzoryka?



2. Zegarek.

Wiadomo, to raczej prezent dla kogoś bliskiego i pod warunkiem, że dysponujemy odpowiednim budżetem. Jeśli tak, to klasyczny zegarek marki Tissot, Adriatica, Alpina, Atlantic, Certina, Doxa, Festina, Omega, albo nieco mniej klasyczny (i dużo tańszy) Swatch będzie ponadczasowym prezentem służącym wiele lat.




3. Zegar z kukułką w stylu szwajcarskim.

Co prawda takie zegary pochodzą z Niemiec, ale kojarzą się mocno z  XIX-wieczną Szwajcarią i dużo tego typu pamiątek można tu kupić od zegarów ściennych pokaźnych rozmiarów po miniaturki w formie magnesów na lodówkę. Może fajnie wyglądać w domu urządzonym w tradycyjnym stylu, ale nie tylko wystarczy jeśli obdarowany lubi tego typu rzeczy.


4. Przewodnik po Szwajcarii lub album ze zdjęciami. 

Zawsze się przyda, przewodnik dla tych, którzy planują podróż, a album dla tych, którzy wolą oglądać piękne miejsca bez wychodzenia z domu. Jest ich bardzo dużo i większości nie znam, więc nie mogę polecić żadnego konkretnego. Warto się przejść do księgarni (niekoniecznie dużej i sieciowej, paradoksalnie mogą wcale nie mieć najlepszego wyboru), pooglądać i wybrać.

Przewodnik po Szwajcarii, wyd. Pascal



5. Szwajcarska czekolada.

Najlepiej oczywiście Cailler, o której pisałam wcześiej. Jeśli akurat nie ma jej pod ręką, mogą być i inne popularne marki, jak Frey, Lindt, czy Toblerone. Każdy łasuch się ucieszy.

Cailler - szwajcarska czekolada, zimowa edycja
Zimowa edycja czekolad Cailler


6. Szwajcarski ser

Niekoniecznie z dziurami, choć dobry Ementaler nie jest zły ;) Porcja sera Gruyere, Vacherin, Raclette, czy Appenzeller ucieszy każdego smakosza serów. Są nawet tacy, co wolą ser od czekolady i osobiście się do nich zaliczam.


7. Akcesoria do sera. Może to być nożyk, deska do krojenia i serwowania sera, a nawet kociołek do fondue czy grill do racletta. Warunek jest tylko taki, żeby obdarowany naprawdę z nich potem korzystał. W moim przypadku raclette i fondue to dania, które bardzo często pojawiają się na stole i akcesoria do ich przyrządzaniu są w ciągłym użyciu, ale niestety w Polsce dobra mieszanka sera do fondue jest praktycznie nie do dostania, przez co kociołek jest mało użyteczny. Zauważyłam w sklepach dużo zestawów do fondue czekoladowego, ale szczerze mówiąc nie znam nikogo, kto robiłby takie w domu. Słyszałam też, że taki kociołek do czekoladowego fondue przoduje w kategorii zdublowanych i niekoniecznie chcianych prezentów ślubnych.

Kociołek do fondue

Wielofunkcyjny grill do racletta



8. Cokolwiek z krową.

Krowy w Szwajcarii są dosłownie wszędzie żywe na pastwiskach, a sztuczne jako dekoracje. Prezent z wizerunkiem krowy może być więc bardzo sympatyczny i ucieszyć kogoś, kto lubi szwajcarskie klimaty. Może to być kubek, maskotka, figurka, puszka, pojemnik na śmietankę do kawy wybór jest naprawdę ogromny.


9. Szwajcarskie wino.
Zdecydowanie częściej piję francuskie, ale te szwajcarskie też są bardzo dobre i butelka na pewno ucieszy miłośnika tego kraju. Z racji małej wiedzy w tym temacie odsyłam na bloga Szwajcarskie BlaBliBlu, którego autorka wykonała kawał dobrej roboty:
Szwajcarskie czerwone wina – mini przewodnik
Szwajcarskie białe wina – mini przewodnik

10. Drobiazg z motywem szwajcarskiej flagi.
Najbardziej typowy pomysł na prezent. Kubek na dużą herbatę, a może filiżanki do espresso? Do wyboru do koloru.





Wpis powstał w ramach akcji W 80 blogów dookoła świata. Raz w miesiącu, zawsze dwudziestego piątego, grupa blogerów kulturowo-językowych pisze artykuły na wybrany temat, każdy z perspektywy swojego kraju. Chcecie zobaczyć jakie prezenty można kupić miłośnikom Francji, Niemiec, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Chin i innych miejsc? Przeczytajcie na tych blogach:



Chiny:
Biały Mały Tajfun  Prezenty dla fana Yunnanu 

Francja:
Madou en France Francuska wishlista, czyli prezenty dla frankofila
Francais mon amour 5 pomysłów na prezent dla miłosnika Francji 
Love for France Co dać frankofilowi pod choinkę?
Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim Kochanie, co mi kupisz pod choinkę?

Hiszpania:
Hiszpański na luzie  Prezenty dla miłośników Hiszpanii Hiszpanii?

Kirgistan:
O języku kirgiskim po polsku Pomysły na prezenty dla osób zainteresowanych Kirgistanem 

Niemcy:
Językowy Precel 3 pomysły na prezenty dla miłośników języka niemieckiego 
Niemiecka Sofa Prezent dla wielbiciela języka niemieckiego

Norwegia: 
Prezenty, które ucieszą każdego norwegofila

Rosja:
Blog o tłumaczeniach i języku rosyjskim Idealny prezent dla...

Stany Zjednoczone:
PAPUGA Z AMERYKI 10 prezentów dla wielbicieli Ameryki:
 
Szwajcaria:
Między Francją a Szwajcarią Pomysły na prezenty dla wielbicieli Szwajcarii 
Szwajcarskie Blabliblu Szwajcarskie prezenty świąteczne:

Szwecja: 
Szwecjoblog Pomysły na prezenty dla miłośników Szwecji

Wielka Brytania: 
Angielska Herbata Najlepsze pamiątki z Londynu
Angielskic2 Top Naj prezenty dla Anglofila
Angielski dla każdego  Pomysły na prezenty dla fana języka angielskiego
English with Ann Prezenty z UK czyli moja wish-lista
LANGUAGE BAY Pomysły na prezenty dla fana Wielkiej Brytanii 
English at Tea Prezenty dla miłośnika Wielkiej Brytanii
English My Way  Czym można uszczęśliwić anglofana?

Włochy: 
Primo Cappuccino Jakie prezenty warto przywieźć z Włoch? 
Studia, parla, ama Co podarowac wielbicielowi Włoch 
Wloskielove Kilka pomysłów na prezent dla italofila
CiekawAOSTA Nie tylko włoskie prezenty dla miłośników gór

niedziela, 22 listopada 2015

Annecy – alpejska Wenecja

Pierwszy raz pojechałam do Annecy w 2012 roku i coś mi mówiło, że wrócę. Wracałam wiele razy i za każdym razem po powrocie zbierałam się na napisanie artykułu o tym mieście, ale długo mi się to nie udawało. Po pierwsze dlatego, że zawsze miałam wrażenie, że mam za mało zdjęć i następnym razem muszę zrobić więcej. Po drugie z podobnego powodu nie piszę zbyt często o Genewie  to, co jest bliskie i często odwiedzane nie wydaje się być aż tak interesujące, żeby o tym pisać, choć to błąd.

Typowa konwersacja w moim francuskim domu w sobotę rano wygląda tak:

 Gdzie jedziemy w ten weekend?
 Nie mam pomysłu. To do Annecy?

Bo tam zawsze jest fajnie. Może nie jest to jakieś fascynujące i tętniące życiem miejsce, ale ma w sobie coś takiego, że czuję się tam dobrze. To niewielkie (ok. 50 tys. mieszkańców) miasto jest stolicą departamentu Górna Sabaudia, w południowo-wschodniej Francji i leży nad jeziorem, które również nazywa się Annecy. W swojej długiej historii miasto często było w jakims sensie związane z Genewą, w X wieku znajdował się tam dwór książąt genewskich. Teraz ze Szwajcarii można się tam dostać albo bardzo szybko autostradą (płatną i dość drogą), albo wolniej (ok. godziny jazdy z Genewy), ale przejeżdżając przez bardzo malownicze miejsca z górskimi krajobrazami, więc polecam tę drugą drogę.

Centrum Annecy
Centrum Annecy

Centrum Annecy znajduje się bardzo blisko jeziora, do tego całe miasto poprzecinane jest kanałami, przez co nazywane jest alpejską Wenecją. Jego historia sięga starożytności, zamek pamięta XII wiek, a wiele domów powstało w XVI wieku, kiedy to Annecy było ważnym ośrodkiem kontrreformacji, w opozycji do protestanckiej Genewy, przez co było określane również alpejskim Rzymem.

Na zwiedzenie Annecy całkowicie wystarczy jeden dzień. Typowa trasa turystyczna zaczyna się nad jeziorem, gdzie najpierw promenadą, a potem pięknym starym parkiem można iść w stronę centrum.

Jezioro Annecy
Jezioro Annecy

Jezioro Annecy
Jezioro Annecy

Zdecydowanie warto wsiąść na statek wycieczkowy i przepłynąć się po jeziorze. Zostanie wam wystarczająco czasu, żeby zwiedzić centrum, które nie jest zbyt duże.


Zamek Annecy, Château Annecy
Zamek Annecy góruje nad miastem

Annecy, stare miasto
Najstarsze kamienice w centrum, typowa uliczka

Zwarta zabudowa i tłumy turystów (szczególnie w lecie) utrudniają robienie zdjęć. Najlepiej chyba spacerować tymi uliczkami jakby bez celu, bo na każdym kroku jest coś ciekawego. W młodości przechadzał się tamtędy Jan Jakub Rousseau. Szczególnie pięknie Annecy wygląda w lecie, gdy w oknach wszystkich kamienic jest mnóstwo kwiatów.

Annecy, stare miasto
Stara piekarnia w starej kamienicy


Punktem obowiązkowym w Annecy jest lunch bądź kolacja w jednej z lokalnych restauracji. Wszystkie serwują rewelacyjne lokalne potrawy, jak tartiflette, fondue, gratin, raclette, a nawet burgery w lokalnym stylu. Lepiej wejść tam będąc naprawdę głodnym i nie są to dania dla ludzi na diecie. Niestety na sabaudzkie desery, jak na przykład tartę z borówkami lub pyszne lody, nigdy nie mam już niestety miejsca.

Tartiflette, Tartichèvre
Tartiflette z kozim serem, czyli Tartichèvre

Gratin, kuchnia sabaudzka
Gratin -- zapiekanka z makaronem, serem i boczkiem


Annecy jest też bardzo popularne wśród miłośników sportów wodnych. Niedaleko znajduje się znane uzdrowisko Aix-les-Bains i ogromne centrum handlowe w Épagny. Z innych ciekawostek, w Annecy otwarto pierwszy hipermarket, Carrefour, w 1960 roku.

Przydatne linki:
Annecy - oficjalna strona
Annecy - strona dla turystów
Francuskie słówka i zwroty przydatne w restauracji

Obsługiwane przez usługę Blogger.